Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 228 767 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Skazana na wieś

wtorek, 01 kwietnia 2014 11:34

Moja wioska leży zaledwie pół godziny jazdy autem od metropolii. Ale dojazd do metropolii mam tylko raz dziennie wczesnym popołudniem. A powrotu już nie ma. Kupując działkę w tej wsi zupełnie nie myśleliśmy o dojeździe, po prawdzie wcale nie myśleliśmy nawet o budowie domu. Taka inwestycja, bo działka była tania. Potem jednak zbudowaliśmy domek i w końcu wyprowadziliśmy się z metropolii, zostawiając w niej dzieci, wnuki, rodziców, przyjaciół. Do pociągu tylko 5 km, aż 5 km, jeśli trzeba by je pokonać pieszo.  Jeszcze tego nie próbowałam, ale kto wie? Moje auto się poważnie popsuło, nadal zastanawiamy sie, czy reanimować 14-letniego weterana, czy raczej kupwać coś drugiego (bo przecież na nowe nowe nas nie stać). Więc na razie jestem skazana na wieś. I najgorsze jest nie to, że muszę tu siedzieć. najgorsza jest świadomość, że nie mam wyboru, że okoliczności zadecydowały za mnie. Och, jak ja nie znoszę ograniczeń!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Taki pusty dzień

wtorek, 28 stycznia 2014 15:45

Blogów jest ileś tam tysięcy, więc ten tu cichy zakątek może pozostanie niezauważony. A jednak piszę tu, a nie w prywatnym komputerze. Tak, brakuje mi trochę towarzystwa. Czasem ktoś tu zabłądzi, przeczyta, skomentuje, pustka mniejsza. A właściwie mam tę pustkę na własne życzenie. Nie mam w sobie dość ochoty i woli, żeby w jakiś sposób zabiegać o poznanie "tubylców". Do kościoła nie chodzę, to znajomości nie mam. Poza tą instytucją jest jeszcze szkoła. Wiem, że urządzają czasem bal w karnawale, ale wiem niewiele, no i musiałabym zorganizować jakichś znajomych na ten bal, żeby nie siedzieć samotnie we dwoje przy stoliku. Taak, to byłby jakiś pomysł na integrację. Ale ciągle nie mam odwagi przyznawać sie głośno, że nie chodzę do kościoła. Ani nie chcę sie z tego tłumaczyć. Moim dzieciakom łatwiej. Dla nich to jest zupełnie normalne, że "nie chodzą do kościoła", żaden powód do obaw o ostracyzm. Zwykła sprawa, jedni wierzą, inni niekoniecznie wierzą, ale odprawiają tradycyjne rytuały, inni nie "wierzą" (cokolwiek by to znaczyło). Jak bardzo mi brakuje towarzystwa, to sobie zadzwonię do koleżanki jednej, drugiej, ucieszę mamę pogawędką, poczytam blogi. W ciepłej porze roku wyskoczę do miasteczka, do biblioteki i tam zawsze mogę porozmawiać ze znajomymi miłymi dziewczynami, nie tylko o książkach. Ale zimy są trudne, wszędzie daleko, do sklepu, do ludzi, do słońca. Już niedługo i będę się grzać, pocić i uciekać przed słońcem. Trzeba tylko cierpliwie doczekać.    


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Dzień Kobiet

piątek, 08 marca 2013 23:55

Dla mnie 8 marca jest wspomnieniem młodych lat. Wtedy nie było Walentynek, kwiaty, także od sympatii, dostawało się ósmego marca. A także często od innych panów "sympatyków", niekoniecznie "zakochanych". Więc 8 marca mam we wdzięcznej pamięci. I dziś synkowie nie zapomnieli o mnie, były kwiatki i telefony. A z Moim wybraliśmy się do eleganckiej kawiarni miasteczkowego hotelu. Mogliśmy w spokoju, przy smacznych deserach (których mnie nie chciałoby się w domu zrobić) porozmawiać o planach domowych , nieledwie pomarzyć sobie, jak upiększymy nasz dom (kiedy, jeśli, będą na to fundusze). Zrobiliśmy sobie prywatne świeto. I już nie jest bylejak, już jest pozytywnie, optymistycznie (mimo, że po trzech ciepłych słonecznych dniach znów spadł śnieg).


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Bylejak

piątek, 01 marca 2013 21:07

Tak sie czuję. Już drugi raz nie idę na próbę. Przecież nie będę sie zmuszać. To ma być dla mnie przyjemność, nie żebym musiała sie do tego zmuszać. A od poniedziałku, kiedy dentysta zaczął działać, czuję się jak zbity pies. Ząb bolał nie do zniesienia. Łykałam tabletki przeciwbólowe, czego nie robiłam od lat (nie znoszę bólu, ale jak mnie głowa ćmi, to zwykle od żołądka, więc nie biorę leków na ból, tylko na  trawienie i śpię). W końcu poszłam znów do dentysty (a miałam iść po tygodniu), żeby zadziałał, bo boli. Stwierdził, że mam zapalenie korzenia(który czyścił) i to ma prawo boleć, zapisał antybiotyk i rozwiercił te tymczasową konstrukcję. Niestety, obudowa, którą pieczołowicie lepił ponad godzinę w poniedziałek (i która kosztowała 200zł) pękła i była do wyrzucenia. Po dentyście ząb się uspokoił do wieczora, ale na noc znów bolał z całą mocą (znów tabletka). Do tego wszystkiego wywaliło mi febrę, organizm osłabiony niedawnym przeziębieniem i tym zapalenie oraz 1,5 godzinnym nadrywaniem ust na fotelu dentystycznym, to i febra . Jeszcze włosy w opłakanym stanie i jak ja mam sie ludziom pokazywać. Dobrze mi w domu, ciepłym, bezpiecznym kokonie, gdzie mnie kochają i akceptują, gdzie nikt postronny mnie nie widzi, gdzie mogę spać, czytać i wymyślać sobie zajęcia, jeśli zechcę (upiekłam keks i zrobiłam pasztet, poza codziennymi domowymi zajęciami).  

I tak sobie myślę, że mój świat jest bardzo mały. A ten tu blog, to prawdziwy powiernik. I jeśli ktoś zajrzy, to przeczyta, a nie zajrzy, to będzie, jak dawniej pisanie do szuflady.  Tak mi wygodnie. Internetowy świat jest sztuczny. To imitacja. I taki wszechobecny ekshibicjonizm duchowy.  Też potrzebuję czasem wygadać się, zostawic ślad. Może moje dzieci przeczytają kiedyś te "wyznania" (tak jak ja dotarłam do pamiętników mojej mamy z młodości) i lepiej mnie zrozumieją (po mojej śmierci raczej).

A teraz mimo, że sama uciekam od świata i innych, nie ma nikogo, kto by chciał mnie znać i mały z tego powodu smuteczek. Ale przynajmniej nie mam złudzeń. Ludzie nie mają czasu na podtrzymywanie kontaktów towarzyskich. Ja sama nie mam sił ani ochoty w tej chwili. Byle do wiosny. Z ciepłem i słońcem będę pewnie optymistyczniej patrzeć na świat.  

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Dokucza

czwartek, 28 lutego 2013 14:17

Ząb mi dokucza. Zaczęłam leczyć taką "resztkę" zęba. Ponoć można go będzie odbudować. Dentysta jest ponoć super, swoje zęby pod opiekę powierza mu mój bogaty synek. Super u dentysty są przede wszystkim ceny(bajońskie). No, może nie " przede wszystkim". Ma świetne wyposażenie, jest młody i fachowy i stale pogłębia wiedzę (ma zajęcia ze studentami na Uniwersytecie Medycznym). I jest niestresujący, co dla mnie ważne. Jak mnie położył (bo zabiegi w pozycji leżącej, od głowy), to mi coś tam naprawiał ("dziubał " w korzeniach) 1,5 godziny! To było w poniedziałek, a wczoraj, w środę , musiałam zażyć ibuprom max, bo bolała mnie cała lewa szczęka. Dziś boli mniej, dzwoniłam, na wszelki wypadek mam przyjść. Może antybiotyk, może otwarcie zęba, okaże się. Może nie trafiłabym do tego dentysty, bo przecież chodziłam regularnie do "swojej' dentystki. Ale własnie przeprowadzała gabinet, gdy zaczęła mnie boleć żuchwa i dziąsło zaczęło puchnąć. A do tej dentystki miałam dojście przez dobrą znajoma intermnetową, która u niej pracuje. I tu dokucza mi nieco sumienie. Tak jakoś czuję, że coś zrobiłam nie tak. Tylko, czy na pewno ja?  Koleżanka internetowa, z którą znamy sie osobiście już ze 6 lat, pracuje w gabinecie do wieczora. Trudno nam się spotkać, bo po pracy troche późno już na spotkania. Od dawna planowałyśmy spotkać się, gdy będzie przerwa na przeprowadzkę gabinetu.  Pechowo zachorowałam. Przez 2 tygodnie byłam mocno zaziębiona, nie miałam nastroju do spotkań , mówienie wywoływało ataki kaszlu. Zaproponowałam kolejne spotkanie (w sumie do wyboru 3 terminy), tak sie składało, że w tamtym tygodniu miałam codziennie wyjścia z domu, a w planie było spotkanie u mnie. Jeszcze napisałam, że zadzwonię. Dzwoniłam wcześniej, ale nie mogłam sie dodzwonić. Albo zgłaszała sie poczta głosowa, albo było zajęte. No, kłopoty z kontaktem. Ona do mnie nie zadzwoniła. Potem napisała list, w którym żaliła się, że jest w dużym dołku. I że do mnie nie przyjedzie w poniedziałek, bo ma inne plany (chciała malować kuchnię).  Na to ja, nieco rozżalona, że tak mnie zbywa, napisałam, że nasze kontakty wygladają, jak niezamierzone żurawia i czapli. i że gdy zechce sie ze mną spotkać, niech da znać, bo nie chce sie jej napraszać. Nie dała znać. Zamilkła. Może nie chce sie spotkać. Bo ja napisałam jeszcze, że nie zadzwonię do niej wtedy, bo telefonicznie chciałam tylko ustalić warunki jej przyjazdu do mnie (muszę po gości jechac 5 km do miasteczka, inaczej nikt bez samochcodu do mnie nie dotrze). Może ją uraziłam, może powinnam była inaczej się zachować? Ale ja też byłam w dołku, kaszel stale mnie wtedy jeszcze nie opuscił, a i szczęka już bolała (a dentystka ciagle jeszcze nie przeprowadziła gabinetu). Ja mam wiele wolnego czasu, koleżanka nie, dałam jej możliwość ustalenia terminu spotkania. Nie znalazła dogodnego terminu. Ile można zabiegać o spotkanie? Nie znoszę czuć sie niechcianą. Teraz brak kontaktu, koleżanka milczy. Nawet nie wiem, czy gabinet juz otwarty.  Głupio mi dzwonić do tej koleżanki, tylko po to, żeby syna zapisać do dentystki, a przydałoby się (bo kontakt do dentystki miałam tylko przez tę koleżankę). Może "chlapnęłam" coś i uraziłam dziewczyną. Bo moje widzenie świata i moje kontakty z ludźmi są zupełnie inne niż jej.   Nie wiem, co mam myśleć i nie wiem, co mam zrobić. Boję się, że się na mnie obraziła. A tego bym nie chciała. Straszny tchórz ze mnie.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

wtorek, 21 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  11 365  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

O mnie

Jestem spokojną osobą w "pewnym wieku", liść na wietrze, dziś się kołyszę i płynę, jutro opadnę , nie zostanie śladu. Czasem nie mam odwagi powiedzieć o pewnych sprawach z otwartą przyłbicą. Więc zakamuflowana , tutaj się wypowiadam.

O moim bloogu

O swoich rozterkach i codzienności

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 11365

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl